poniedziałek, 24 marca 2008

FILTH OF MANKIND - The final chapter

ŻÓŁTE PAPIERY/MAĆ PARIADKA #1/2001:
Tak, tak - wreszcie jest. Zachwycamy się naszymi ziomalami już nie od dziś, ale naprawdę jest czym. W końcu się udało! Tak dużo ciekawego działo się na trójmiejskiej scenie muzycznej przez ostatnie lata, ale nigdy nie wychodziło z tego nic konkretnego. No i wreszcie mamy coś, co jest naprawdę duże. Ci, którzy widzieli Filth Of Mankind na licznych koncertach wiedzieli, że warto czekać na studyjny materiał zespołu. I chyba nikt nie może poczuć się zawiedziony. Ta płyta jest po prostu zajebista. Świetne, mroczno-punkowe granie, rewelacyjny głos wokalisty, mądre teksty i zabijająca jakość nagrania. Czego innego można oczekiwać po punkowej płycie. No, może tylko winylu - ale jest już w planach. Bomba i tyle. Nie ma się co rozpisywać....
(Przemek Gulda)

1 komentarz:

Honquijote pisze...

Thanks a lot for sharing this!
Never heard this one before. Sounds great!