czwartek, 30 sierpnia 2007

KRONSZTAD 21 - Solamente La Libertad


Dobra kapela z Ustki. Nie wiem wiele na jej temat...
Jeżeli ktoś ma jakieś informacje, niech podzieli się w komentarzach !

http://rapidshare.com/files/52209574/KRONSZTADT_21_-_Solamente_La_Libertad.rar

czwartek, 23 sierpnia 2007

MAĆ PARIADKA CABARET


Anarcho-dancing w klimatach haszkowskich. Wiersze anarchizujących czeskich poetów wyśpiewane w biesiadnych klimatach. Materiał nagrany przez muzyków z Ukrainy i zaśpiewany przez zawodowych śpiewaków z Teatru Muzycznego w Gdyni.

http://rapidshare.com/files/50929200/Mac_Pariadka_Cabaret.rar

V.A. - ANARCHOPUNK.POLAND



    1. 105 LUX-DEKALOG (2:35)
    2. ACTION FREEDOM-NAPRZÓD (2:52)
    3. AGAINST ALL ODDS-ZNAK SPRZECIWU (1:56)
    4. AMEN-DO NORMALNYCH (2:37)
    5. ANTICHRIST-DEKLARACJA (2:07)
    6. APATIA-RASIZM (2:32)
    7. APRIL-FOOD NOT BOMBS (4:01)
    8. BALKANSKAJA ZWIEZDA-1 MAJ (2:35)
    9. BIAŁA GORĄCZKA-CZYSTA, BIAŁA KARTA (1:24)
    10. CYMEON X-SOCJALNA REWOLUCJA-LEPSZY ŚWIAT (2:00)
    11. DEZERTER-BYC RZADZONYM (4:27)
    12. EGZEMA-VIVA LA SQUATTING (3:45)
    13. EWA BRAUN-M.L. KING (4:26)
    14. FUCK FINGER-ZDRAJCZYNIE (2:20)
    15. GA GA-RZAD JEST ZAJĘTY (5:26)
    16. GUERNICA Y LUNO-HYMN MIŁOŚCI (7:32)
    17. 17-HAŁAS-WEGETARIASKI ŚWIAT.mp3
    18. 18-HOMOMILITIA-ZERO TOLERANCJI.mp3
    19. 19-INFEKCJA-MOLOCH.mp3
    20. 20-KANADA-KWIATY WOLNOŚCI.mp3
    21. 21-KLON-SELEKCJA.mp3
    22. 22-KRONSZTADT 21-ZBYT MAŁO LUDZI WIE.mp3
    23. 23-LA AFERRA-JILL PHIPPS.mp3
    24. 24-LIBERUM VETO-DO PROSTEGO CZŁOWIEKA.mp3
    25. 25-NIECH BĘDZIE-ZABAWA CZY WALKA.mp3
    26. 26-NO SE-DEMOKRACJA.mp3
    27. 27-POST REGIMENT-KIEDY KRZYCZĘ.mp3
    28. 28-PROFANACJA-PIELGRZYM.mp3
    29. 29-PRZECIW-WIECZNIE NIEPOPRAWNY.mp3
    30. 30-RED LIGHT-KOLOR SKÓRY.mp3
    31. 31-REGRES-PONAD.mp3
    32. 32-REZIM-OBDARTY ZE SKÓRY.mp3
    33. 33-SANCTUS JUDA-JEZUS KOCHA BIEDNYCH.mp3
    34. 34-SILIKON FEST-MAMA ANARCHIA.mp3
    35. 35-STRACONY-KONFLIKT.mp3
    36. 36-STRADOOM TERROR-CO DLA NAS ZNACZY.mp3
    37. 37-SŁOWA WE KRWI-WOLNY .mp3
    38. 38-VIA MEDIA-.mp3
    39. 39-WŁOCHATY-UDERZAJ TERAZ.mp3
    40. 40-ZŁODZIEJE ROWERÓW-LEAVE ME ALONE.mp3
    41. 41-ANTYPATIA-ZIEMIA, ONA ZAWSZE PIERWSZA.mp3
    42. 42-EL BANDA-KAMIENNE TWARZE.mp3
    43. 43-FREI REPUBLIC PANAMA-MANIFEST A.N.F.mp3
    44. 44-PIEKŁO KOBIET-PIERDOLONY TATUŚ.mp3
    45. 45-SILNA WOLA-WSZYSCY JESTEŚMY MARCOSAMI.mp3
    http://rapidshare.com/files/50822941/V.A._-_ANARCHOPUNK.POLAND_CAR.FACTOR_.part1.rar
    http://rapidshare.com/files/50813250/V.A._-_ANARCHOPUNK.POLAND_CAR.FACTOR_.part2.rar

środa, 22 sierpnia 2007

Maciej Roszak - Pieśni Buntu


Jakiś czas temu stwierdziłem, że dobrze by było przybliżyć ludziom wspaniałą tradycję polskiej pieśni rewolucyjnej i strajkowej. Wziąłem więc gitarę i zacząłem grać. Wcześniej współtworzyłem istniejący niedługo zespół “Krwawy koniec burżuazji”, który wykonywał kilka piosenek rewolucyjnych. Tak to się zaczęło. Potem zaadaptowałem, tworząc muzykę, trochę poezji rewolucyjnych poetów m.in. Broniewskiego, Tuwima, Brechta i wreszcie zacząłem myśleć o stworzeniu własnych kompozycji.

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Guernica y Luno - Święta religia Anarchii (live)



Opowiem wam historię o punkowym zespole, takim samym jak wiele
innych zespołów, grup. O zespole któremu jak wielu innym wydało się
że potrafi zmienić świat i stosunki w nim panujące, że zna recepty,
umie oddzielić dobro od zła, nienawiść od miłości, kłamstwo od prawdy.
Opowiem wam historię o ludziach, którzy poświęcili bardzo dużo,
może nawet to co mieli w swoim życiu najcenniejszego, na to by dojść
do zrozumienia prawd niepopularnych, do myśli niezależnych
ale własnych, będących wynikiem wielu wspólnych działań i przewarto-
ściowań. To nie będzie wesoła historia o tym jak zajebiście jest
grać w zespole punkowym, ani o problemach wewnętrznych poszczególnych
osób. Kogo miałoby to obchodzić????

To opowieść o złudzeniach zwycięstwa , dosadności porażek, podnoszeniu
się zwątpieniu i szukaniu dróg, o milionach niewykorzystanych możliwości

marzeniach i szczęściu. o tobie, o mnie, o tych co dopiero wchodzą
na scenę, o tych co są już poza nią, o tych co tkwią w niej, o nas.

Moja historia nazywa się GUERNICA Y LUNO i zaczyna się w 92 roku. W
XX wieku. To dla nas ważne, bo to 1/4 naszego życia i doświadczenia
tegoż złożyły się na to, że powstał taki zespól. Fascynacja? Tak,
na pewno fascynacja, ale i chęć grania, taka specyficzna wściekłość,
młodzieńcza eksplozja, albo trzeźwienie absolutne gdy w osłupieniu
wprawiały nas wiadomości docierające z zewnątrz. Jak to może być?
Jak to jest? Świat składa się z tylu nieprawości, tylu skurwysyństw,
oszustw, chorób, kłamstwa i wszyscy, albo prawie wszyscy przystają
na to? Jak to się dzieje, że na naszych oczach rozgrywają się sceny
rodem z fantastycznych opowieści, z tą tylko różnicą, że rozgrywają
się na prawdę. Że nie wiele potrzeba aby zginął człowiek, jeszcze
mniej aby go oszukać, aby nigdy nie potrafił się podnieść, trwał w
pokorze i karmił swoją wyobraźnię odpadami z pańskich stołów. Gdzie
przebiegała ta granica? Kto ją wyznaczył? Kto za to odpowiadał?
Tyle pytań i nagła chęć znalezienie odpowiedzi na nie. Wściekłość
na ten porządek. Dlaczego o tym nie mówić? Dlaczego nie chwycić za
instrumenty i chociaż wykrzyczeć całą emocję, gniew, zburzyć bariery
niemożności, strachu, i obojętności. Był Jacek - punk spotkany na
ulicy kiedy zapytał o nagrania NOMEANSNO, był Rafał Ciaho, był Jarek
przypadkowo poznany na wydziale humanistycznym uczelni na której
studiowaliśmy. Łączyła nas ta swoista subkultura, parę lat doświad-
czeń w niej, pierwsze zespoły, wspólne wyjazdy na koncerty, ziny
które wydawaliśmy, to poczucie, że ciągle jest tego mało, że nic i
nic się nie zmienia, że zastyga świat w w swoich formach. Dlatego
stała się GUERNICA Y LUNO. Pojawił się Tomek perkusista bardzo mło-
dy, z podwórka prawie, ale z takim uczuciem i emocją, że tylko
chwila upłynęła i już poczuliśmy się razem, zintegrowani, złączeni,
a każda próba wzmacniała w nas poczucie dobrego wyboru, szansy i
siły, którą powoli zaczynaliśmy dostrzegać. Długo nie graliśmy
żadnych koncertów, Robiliśmy za to dużo prób, wiele dyskutowaliśmy.

Poza nami, poza zespołem ale z naszym udziałem działo się w naszym
mieście wiele dobrego, z punkowych trzewi wyrastała akcja środowiska,
powstawały kolejne zespoły, odnajdywali się ludzie, i wszystkich
integrowało poczucie jakiejś wspólnoty. co konkretnie? Nikt tego
głośno nie mówił. Wspólne manifestacje, akcje, starania o koncert,
kamuflowanie imprez przed bonhedami, wzajemne dorzuty, ale i pijań-
stwa cementowały ludzi, ale chociaż miasto ograniczało nasze stara-
nia, to SŁUPSK zakwitał. Rodziły się owoce, zanim zdążyliśmy się
zorientować i sobą odpowiedzieć, szemrano-plotkarska informacja
o nas rozniosła się po kraju. To był przeciętny bardzo zespól. Ale
był razem, i nie tylko4 osoby stanowiły o nim. Na próbach w garażu
przewijała się masa ludzi, wszyscy byli z nami, dopingowali. I gdy
w końcu zaczęliśmy grać koncerty - wulkan spontaniczności przekonania
o własnych racjach eksplodował. Działo się to jakby koło nas,
obok, chociaż przecież to byliśmy my. Nie do końca chcieliśmy to
kontrolować, wiedzieliśmy że tam gdzie zaczyna się panowanie nad
sobą, kończy się emocjonalność, a wyznacznikiem sytuacji mogłoby
być wyrachowanie i automatyzm. W bardzo krótkim czasie wyszło na jaw
że wszystko co śpiewamy, co dostrzegamy, co jest treścią naszego
samostanowienia, docierało i do ludzi z innych miast, a oni chcieli
słuchać nas i naszych koncertów. Ta atmosfera pędu, energii, uciecz-
ki od koordynowanych zachowań, schematów, snu na jawie, łączyła się
z tekstami i stanowiła o nas, o Guernice. Czuliśmy się silni naszą
muzyką, naszym postrzeganiem świata, naszą niezachwianą wiarą w to
co robimy. Będąc w środku środowiska i osób przychylnych nam
jeszcze bardziej umacnialiśmy się w naszych przekonaniach. Ciągle
też patrzyliśmy i na siebie. Stąd może pojawiły się nasze teksty o
środowisku w którym żyjemy? Nigdy nie wynikały z chęci negacji, ale
raczej z poprawy, ułożenia stosunków w których byliśmy, one stawały
się naszym domem, ojczyzną, przystanią. A przecież tak jak my, o
sensie tego wszystkiego stanowią ludzie młodzi, może dla tego pyta-
liśmy skąd ta jasność i pewność w precyzowaniu wroga, skąd przeświad-
czenie, że my jesteśmy dobrzy, nieskazitelnie czyści, a oni nasz
wróg, działają na szkodę. To były bardzo niechciane pytania, bo do-
tykały sensu egzystencji, hamowały radosną twórczość, ale im dłużej
graliśmy, byliśmy ze sobą, to wątpliwości zamiast ubywać, przybywało
więcej i więcej.

Ubieraliśmy je w słowa - pełne smutku i żalu, ale też prawdy, bo
chociaż nie wiedzieliśmy wiele o świecie, to woleliśmy mówić
prawdę niż udawać nieświadomych. Ubieraliśmy je w muzykę - proste
ostre dzwięki, głośne mocne i przesterowane, szybkie takie jakie
najłatwiej było nam wydobyć i opanować. Graliśmy coraz więcej kon-
certów, wraz z nimi rosła nasza legenda. Gdybyśmy byli na scenie ofi-
cjalnej nie wahałbym się użyć słowa rock`n`roll, ale to była under-
grundowa scena i tu raczej nie wypadałoby tego mówić. Właśnie -
- nie wypadało. Jak nazwać jednak sytuację gdy na koncertach jedyne
co się liczyło to szybki rytm, ostra gitara. Jak nazwać chwile gory-
czy jeszcze gorsze niż pałowanie gliniarzy, gdy grasz i widzisz tych
najebanych ludzi. Wiem, od nikogo nie mogę wymagać, aby wybrał to
samo co my, każdy panuje sam nad swoim życiem i sam postanawia o
sobie, ale jeśli mogę cokolwiek wybrać i decydować, to moja odpo-
wiedź no to - NIE. Lepiej przestać grać koncerty, nie udawać
że się tego nie widzi. Lepiej odpuścić, niż przejść do porządku
dziennego i poświęć najpiękniejsze swoje dni takim sprawom. Z sza-
cunku dla samego siebie. Bardzo się cieszę, że G.Y.L. już nie gra,
bo gdyby dalej grali, mówili co myślą, krzyczeli o tym co nam
się nie podoba to zamieniłoby się w masową produkcję, w ten znie-
nawidzony rock`n`roll... wobec którego tak mocno się wypowiadaliś-
my. Cóż po kolejnej płycie z okrzykiem niezgody, cóż po koncertach
jeśli ty i ja przyzwyczaimy się do tego, jaka jest nasza rola i Jaka
jest twoja rola? Będziemy się na wzajem adorować???


GUERNICA - gdy przybyło tych wątpliwości, znaków zapytania,
nadal grała i była, chociaż zmienił się skład i z pierwotnego
zespołu, energetycznego, młodzieńczego wykluł się coraz bardziej
świadomy i technicznie doskonały twór. Pojawił się Wojtek, poja-
wił się Piotre,była Mrówa, a w nad po tych latach narosło prze-
konanie, że jest tu coś nie tak i chociaż do końca nie wiedzieliśmy
o co tu chodzi ,to infektowaliśmy się kolejnymi niewiadomymi. Na ja-
kim etapie punk's znaleźliśmy się ze swoją muzyką? Czy specyfika
życia w tym kraju nie każe zupełnie inaczej reagować na określone
sygnały. Ile można podróżować po Europie i oglądać inne kapele,
sprzedawać drożej koszulki, muzykę, kraść płyty i nazywać to ideo-
logią punk? Jak możemy porównywać się z punkiem - sceną na
zachodzie, gdzie zasiłki zawsze starczają na przetrwanie, na re-
belię punk? Jakie są powody, że ci którzy przejrzeli na oczy i
dostrzegli sens wszystkiego albo podejmowali decyzje o końcu
grania, albo staczali się na dno uzależnień chcąc zapomnieć?

Któregoś dnia G.Y.L. zobaczyła, że nie ma jednej drogi. Zobaczyła
że jest ich tysiące i każda ma swój cel. To był piękny dzień. Zoba-
czyliśmy, że nie zespół, nie koncerty stanowią o nas, że kraty wię-
zienia można rozbić innymi sposobami. I to było nasze wielkie zwycię-
stwo. Nie utożsamiać się z jedną formą w poszukiwaniu, nie wyrzekać
się buntu, ale i nie traktować go ostatecznie i niepodważalnie. Nie
bać się być samym nie tylko wobec otaczającego zła, systemu, ale
także wobec subkultury, której wszystkie drzwi pozamykane są od
środka i ciężko, bardzo ciężko jest przełamać panujący schemat zza
granicy. Schemat, który tam wydaje się być adekwatny do rzeczywistś-
ci, ale tu jest tylko wynaturzeniem i wydaje się, że nie sprosta
naszym wymaganiom. Mentalnie punk jest parę lat przed zachodem, mamy
dawno za sobą doświadczenia buntu, walk ulicznych, ciągłych protes-
tów, życia na krawędzi rewolucji. Jednak Polacy ciągle będą się
zachowycać modą, muzyką, ubiorami - s będzie to puste i zgubne.
Tak to teraz widzimy, tak to widzieliśmy i wtedy, dlatego wszl-
kie odniesienia do zachodu traktowaliśmy z dystansem, bardzo, bardzo,
ostrożnie. Punk był jako muzyka i idea skrajnie artystyczna i w USA
potem Anglii jak najlepsza moda, jak grunge, czy RAP dzisiaj, po-
tem Clash przejmując dużo z reggae przenieśli część lewackiej reto-
ryki do tekstów, rozwinęli to inni - Crass, Conflikt. Amerykanie
jeszcze bardziej technicznie dojrzali od zachodu Euroy, ale umysł-
wo ignoranci, przejeli od Anglików idee, przeszczepili na swój
grunt i jeszcze mocniej pchneli myśl politycznego wyścigu i zgania-
nia wszystkich, którzy nie działają i nie myślą poprawnie. Socjolo-
giczny bełkot i Dead Kenedys i crusties, ożeniony z industrialną
cywilizacją, podany na tacy rozczarowania porządkiem świata jaki jest
typowy dla ludzi młodych, podbił umysły części zbuntowanych. Manife-
sty budowane na prostych opozycjach dobro - zło, oni - my, zły
system - dobry system, przedstawione w czytelny sposób do ostrej
muzyki zawsze znajdą swoich zwolenników. "Ale jeśli jeden palec w
dłoni wskazuje na pewny stan, to pozostałe wskazują na nas" -
powiedział Bob Marley. W poszukiwaniu winnych, zbrodniarzy, tych
którzy ustanawią taki porządek świata jaki obecnie panuje, punk
pozbawił się swoich korzeni, odszedł od swoich pierwocin. Zatoczył
zbyt duże koło, i sam zaczął kopać pod sobą dół. Pieniądze których
jest tu dużo i ich brak, politycal correct i wojna ze schematatem z
narzucaniem sztucznych barier, zabawa, melodia, walko o charmonię i
porządek na świecie, i programowy chaos. Czym stał się punk? Tymi
antynomiami? Walką i jej brakiem, apatycznym zmęczeniem i wyzwaniem
rzuconym społeczeństwu, chociaż już w chwili jego wypowiedzenia
wiesz, że nie wygrasz.

A jeśli masz wątpliwości i brak ci sił i wiary bardzo łatwo odje-
chać. Wiesz gdzie. Tam gdzie większość Polaków w piątkowy i sobotni
wieczór.
Liczy się podróż do Itaki, samostanowienie, świadczenie sobą,
swoją osobą o swoich indywidualnych wyborach. Bo tylko na tej płasz-
czyźnie można czuć się godnym partnerem dla systemu, można stawiać
mu czoło z podniesioną głową. Kiedy piosenki przestają się liczyć, i
utożsamianie z grupą przestaje mieć sens, bo ludzie co prawda żyją
w stadach i muszą się identyfikować z określonymi grupami, ale indy-
widualnie płacą swoim życiem za poniesione wybory. I to jest nasze
zwycięstwo. Pewnego dnia było dane nam odkryć, że nie istnieje jedyna
droga. I już nie muśieliśmy śpiewać i grać aby szukać takich prawd.
Znaleźliśmy. Jesteśmy GUERNICA Y LUNO. Znaleźliśmy swoją wolność.
Jeżeli w punk o coś chodzi, to właśnie o to. Zwyciężyliśmy.


A G.Y.L. istnieje dalej. Zobaczysz ją na koncertach każdej
punkowej kapeli. Każdej ostrej, wściekłej, bezkompromisowej, pełnej
buntu i temperamentu kapeli, która by wiele dała za rozbicie tego
co złe i ustanowienia jakiegoś czytelnego porządku. Bo i G.Y.L. i
te wszystkie zespoły łączy coś, czego bezskutecznie szukać i wypa-
trywać wśród rock`n`rollowych oszustw. PUNK, warto się było naro-
dzić.

Guernica Y Luno
za: http://guernicayluno.republika.pl/



„HYMN MIŁOŚCI” Guernica Y Luno

Jak zamknąć mordę strajkującym w szpitalach? Jak znowu włożyć gówno w tępe ludzkie głowy, jak nauczyć aby znów nienawidzili i odczekać aby zapomnieli? Jak wpoić posłuszeństwo, okłamać zasiłkiem, zmusić do pokory by nie mącili ciszy bankietów, po­siedzeń, zebrań, kurtuazyjnych wizyt i politycznych sporów? Zamknijcie im mordy, wykastrujcie cenzurą, włóżcie w twarz obietnice bez pokrycia, dajcie im broń w postaci podwyżek, których wartość spada bo wzrasta inflacja, zamknijcie im mordy tresurą jak w cyrku, tak aby bali się srać ze strachu. zamknijcie tam na arenie przed ludźmi, tak aby bali się srać ze strachu. zamknijcie im ryje telewizją i zasiłkiem, niech jedzą chleb, piją piwo, wino, wódkę, oglądają mecze, kłócą się na stadionach, która drużyna jest lepsza, niech boją się samych siebie. Czują oddech religii i wojska, niech plotkują śmieją się, obgadują, zdradzają i pieprzą swoje żony. TYLKO po to abyście mieli spokój, z pomocą ich pokory, bezmyślności i głupoty mogli wejść do NATO, zdobyć zaufanie banków, tylko ci co płacą nad wami mają władzę, rżną was w dupę, obciągacie im kutasy, głosujecie za Chinami gdy w Tybecie płonie wolność, sprzedajecie czołgi, koncesje na broń, tylko ci co płacą nad wami mają władzę. Ksiądz, generał, prokurator, nauczyciel, za plecami prezydenta liczą pieniądze, powiewają flagi, zbliża się państwowe święto, msza dla generała, defilada dla papieża. pokazowe procesy dla studentów, naukowe stopnie od prezydenta. Lee Oswald dlaczego nie urodziłeś się w Polsce dwadzieścia lat później? Zamknijcie im mordy, nie ma innej możliwości, podwyżki zasiłek, dużo wolnych dni od pracy, święta państwowe i święta religijne, sto kanałów w telewizji i setki rozgłośni. dużo jedzenia i alkoholu w sklepach, niech ćwiczą pamięć powtarzaniem reklam. Zamknijcie im mordy, przegłosujcie kilka uchwał, w obronie zdrowia, moralności, konsty­tucji. odbierzcie im argument, pracę, związki zawodowe, niech rzygają, śmieją się, przesiadują w pubach, niech chleją alkohol mają satysfakcję z życia, a młodzi odkrywają nową drogę, narkotyki. Zamknijcie im mózgi, dla mądrych więcej książek, niech każda mąci w głowach, stawia nowe pytania, pozostawia bez realnych odpowiedzi, szarpie sumienia, energią wrażliwością. Zamknijcie im mordy niech się wieszają, zapłodnione dziewczyny zmuszajcie do porodów, całe życie to za mało, by się mogły mścić na dzieciach za podłość skurwy­synów, brak uczucia i miłości, zamknijcie im macice, wymierzajcie kary, niech rzucają się pod pociąg, wyskakują z okien, tym co usu­wają grajcie na sumieniach, niech nigdy nie podnoszą ręki na boską władzę, dużo seriali, dostęp do zachodnich stacji, niech szukają ulubionych zespołów i idoli zwiążcie im ręce, tak by nie widzie­li sznura, ale aby na karku czuli oddech władzy. pieniądze, modlitwa, ekologia, disco polo, obiecajcie więcej niż możecie obiecać. i tak nie spamiętają, a omamią ich słowa, i tak was wybiorą i wybiorą was znowu. MĄDRZE mówcie, mroźcie oczy przed kamerą, wyglądajcie schlu­dnie, poprawiajcie krawaty, cytujcie filozofów. ale mówcie proste słowa, obiecajcie wiele, ale róbcie smutne miny, golcie się rano, nie pilcie papierosów, prześladujcie zło i nie skrywajcie uczuć. Mówcie o młodości, o biedzie i o matce, wtrącajcie strofy narodowych poetów, pokazujcie się na meczach, wspominajcie o żonie, Piłsudskim, honorze, kardynale i papieżu , stosujcie dietę życia, byście młodo w wyglądali, tak aby w wyborach znowu na wasgłosowano, czy nią ma przeciwnika, który wygra walkę z wami? bo gdy jedni mają głos i zaciśnięte pięści, wy macie maszyny co zatykają głos i ludzi w mun­durach, którzy aresztują pięści, zamknijcie im mordy niech się uspokoją, niech idą do wojska, albo do złodziejskiej pracy, do policji, do mafii albo biorą ślub i każdy niech się martwi o pensję niech czytają gazety, żony gniją w kuchni, faceci niech się ślinią gdy widzą modelki, wyrwijcie im języki, lecz pozwólcie czasem mówić, zwiążcie im ręce, lecz pozwólcie czasem działać, niech mar­nują energię, zdrowie, wyobraźnię, nie zabierajcie wódki, papiero­sów, narkotyków, tym zwyciężycie w następnych wyborach, a oni będą wam wdzięczni do końca życia. Pieniądze, narkotyki, wódka, dopływ tlenu, infiltracja środowisk młodzieżowych, robotniczych, publiczna telewizja, polityka kulturalna.. zamknijcie im mordy, teraz, jest wasza kolej, jesteście u władzy i wy decydujecie kto jest chory i kogo trzeba leczyć. Teraz jest wasz ruch i wy decydujecie, kto jest chory i kogo trzeba leczyć.

niedziela, 19 sierpnia 2007

TYRANIE IDENTITY...DIY ANARCHOFOLK ORLOVÁ



Naprawdę fajna kapelka z Czech. Coś między Patyczakiem a Januszem. Polecam.
Czternaście kawałków zagranych na pudle, czasami słychać flet, dwa wokale. Plus kawałek Patyczaka - Zbudujemy Autostrady !!!
Muza pochodzi z ich strony: http://www.tyranie.wz.cz/

http://rapidshare.com/files/50081170/TYRANIE_IDENTITY...DIY_ANARCHOFOLK_ORLOV_.rar

czwartek, 16 sierpnia 2007

Pożegnalny koncert April !!!


Sporo osób szuka tego koncertu, udostępniałem go już na http://punkhc.dyndns.org ale zapotrzebowanie jest ogromne...




Tym razem rapidami :)

ale od początku

Ponizej relacja z bloga http://whocareswhatshewears.blogspot.com

Świat w moim sercu, świat w sercu mym.
Właśnie wróciłam do domu. W skrócie: mam obtartą powiekę (dostałam czubkiem glana w lewe oko. Naprawdę. Na szczęście było wtedy zamknięte i już nie piecze.), siniak na łuku brwiowym (chyba jakiś łokieć), lepi się do mnie ubranie (od potu, który po drodze do domu skutecznie mnie ochłodził), zgubiłam opaskę do włosów i badzik Atari Teenage Riot, mam zdarte gardło od singalongów... słowem: pożegnalny koncert April!

Jestem przepełniona pozytywnymi emocjami pomimo tego, że akustyk dziś wieczorem nawalił totalnie. Wokal ciągle był za cicho albo nie było go w ogóle.

Pierwszy raz widziałam tyle ludzi przed Aurorą, aż dziw mnie bierze, gdy sobie pomyślę, że się wszyscy zmieścili w środku. Ścisk był niemały, a podczas występu April naprawdę brakło powietrza.

Wszystkie zespoły poza Regresem widziałam na żywo po raz pierwszy (wstyd przyznać, ale takie okoliczności); Oreiro bardzo mi się spodobało, Jesus Crost trochę mniej. Regres dał jak zwykle fantastyczny koncert, April wymyka się skali ocen.

Tak jak wspomniałam wyżej, akustyk miał szczęście, że nie został zlinczowany. Przerwa między Regresem a April była niemożliwie długa, i koniec końców April zagrali koncert... bez mikrofonu. Z jednej strony - niezła wtopa, wiadomo, gwiazda wieczoru bez wokalu; z drugiej jednak - był to pożegnalny koncert kapeli, której teksty piosenek wszyscy na sali znali praktycznie na pamięć. Unikalne uczucie, gdy dwieście (?) osób spiewa zgodnie piosenka za piosenką, a każdy z osobna ma taką samą siłę przebicia, jak wokalista. Cóż, to się nazywa prawidłowy singalong. Niezapomniane.

No i zabawa, przez większość część koncertu dosyć agresywna (dawno nie widziałam tyle schlanych osób na gigu, i to jeszcze strejtedżowego zespołu), na April przybrała łagodniejszy, acz nie mniej energiczny ton.

Nie robiłam żadnych zdjęć, ale nie żałuję. Po pierwsze dlatego, że - znając moje szczęście - ktoś podeptałby mi aparat, a po drugie, nie mogłabym się skoncentrować na zabawie. Kilka osób robiło jednak fotorelację, a linki znaleźć można na odpowiednim wątku forum hard-core.pl.

Pożegnalny koncert April wszedł do trójki najlepszych koncertów, w których brałam udział. Pierwszy to Children of Fall (rozpadli się) na (nie istniejącej już dosyć długo) Fabryce; drugi to Noc Walpurgii w CDQ ze Złodziejami Rowerów (jeszcze istnieją) i Amandą Woodward (grającą o piątej nad ranem - też wyjątkowy, zaspany i podwodny, nastrój).

Idę spać i mam nadzieję dzisiejszy dzień utrwalić w swej pamięci na jak najdłużej.

(1 maja, Post Scriptum)
Cieszyć się każdym
dniem swego życia
To jest naprawdę to czego chcę
Twoją radością zarażać siebie
Radością swoją
Zarażać Cię
By w każdy dzień nie dać się
Po każdym upadku móc szybko wstawać
Umysł mieć jasny by widzieć cel
Życie jest takie jakim go chcemy
To żadna mądrość � to prosty fakt
I w każdy dzień nie daj się !!!

http://rapidshare.com/files/49277822/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part1.rar
http://rapidshare.com/files/49311209/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part2.rar
http://rapidshare.com/files/49330771/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part3.rar
http://rapidshare.com/files/49348151/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part4.rar
http://rapidshare.com/files/49363464/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part5.rar
http://rapidshare.com/files/49377402/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part6.rar
http://rapidshare.com/files/49385504/APRIL_WARSZAWA_29_04_2007_B.part7.rar


środa, 15 sierpnia 2007

Las - Anna 98


Zespół LAS tworzyła ta sama "lokalna" ekipa, która spotykała się na akcjach. Zaangażowane teksty w folkowo-punkowych rytmach, radość grania, idealizm. Oczywiście nienajlepsza jakość nagrań, tu i ówdzie fałszująca nutka, ale co tam. Polecam i życze miłych wrażeń!

Nagranie dokonane w składzie: Agnieszka Mendel, Joanna Rutkowska, Katarzyna Jednoróg, Michał Michalski, Kuba Łukaszewski, Grzegorz Kuśnierz

Texty i muzyka: Grzegorz Kuśnierz za wyjątkiem Oragnic Chaos (text&music by Organic Chaos) i Futra (text Agnieszka)

Agata Jałyńska - Dusza lasu


Agata Jałyńska, Dusza lasu,
wydawca: Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Radio Katowice 1994.

Autorskie piosenki Agaty Jałyńskiej są artystycznym wyrazem rytuału zgromadzenia wszystkich istot. Wśród nich najbardziej znane: "Wilki", "Polowanie" i "Zanim". Czas trwania 50 minut.

BALLADY "DUSZY LASU"

Akompaniament gitary, fletu, skrzypiec i prostych instrumentów perkusyjnych oddaje rytm planety. Na nim niesie się ciekawy i pełen niepokoju głos Agaty Jałyńskiej, przybierający formę ballady, protest-songu, bluesa, pieśni globtrotera. To pierwsza impresja, powstała po przesłuchaniu kasety nagranej wedle słów i kompozycji muzycznej Jałyńskiej.

Tematami kolejnych nagrań są: las, pustynia, ptaki na niebie, polowanie i kłusowanie na zwierzęta. Głos piosenkarki, przepełniony niepokojem, ujawnia "rozpacz" tych kawałków przyrody martwej i żywej, zagrożonych bezmyślnością, agresją i arogancją człowieka. Główna przyczyna tej rozpaczy ma swe źródło w świadomości, że niedługo już może ich nie być. Piosenki kolejne protestują przeciw rzezi braci mniejszych z królestwa roślin i zwierząt; przeciw zabetonowywaniu Ziemi, perspektywie zabicia ostatniego zwierzęcia i umieraniu gajów, które jeszcze "stoją". W słowach i melodii śpiewająca poetka nie ujawnia jednak żadnej nadziei na to, że ten proces destrukcji i dekadencji człowieka wobec natury zostanie zatrzymany. Stąd też jej skarga. W kolejnych utworach, gdzie rozmawia ona z drzewami, identyfikuje się z potokiem, czuje w sobie żywioły, próbuje jakby usprawiedliwić i przebłagać matkę naturę za bezmyślność istoty człowieczej, przepełnionej pychą z powodu domniemanej wyjątkowości w całości bytu wszechświata.

Pomimo tak ogromnego i autentycznego zaangażowania artystki, jej utwory nie niosą zbyt wielkiej nadziei na przełamanie impasu pomiędzy przyrodą i człowiekiem - a szkoda. Choć jej krzyk jest w całości zasadny i nie wymaga usprawiedliwienia, to jednak stwarza szansę, by ruszyć sumienie, by przezwyciężyć panujący błogostan bezduszności ludzi względem natury własnego pochodzenia. Nie można bowiem przejść obojętnie obok ballady, w której słyszy się taką deklarację: Ziemia moim ciałem, woda moją krwią, powietrze oddechem, ogień siła mą.(...)

Za utworami Jałyńskiej stoi określona filozofia ewolucyjna, mająca swe korzenie w myśli Heraklita, Anaksagorasa, stoików. Obecną jej formę budują myśliciele Koła Altenberskiego, tacy jak K. Lorenz, K. R. Popper, R. Riedl, F. M. Wuketits, G. Vollmer, H. Ditfurth, C. F. Weizäcker i inni. Podobnie jak autorka Duszy Lasu, ukazują oni racjonalnie konieczność walki o przyrodę i harmonijne z nią związki, dające możliwość szczęśliwej egzystencji człowieka na planecie.

Forma utworów Jałyńskiej nawiązuje do tej ważnej i wartościowej tradycji ballady dydaktycznej, którą stworzyli dwaj współcześni bardowie dwóch wielkich narodów, tj. Bob Dylan i Włodzimierz Wysocki. Toteż warto posłuchać jej utworów, przeżyć i przemyśleć je.

Ignacy S. Fiut

http://www.zb.eco.pl/zb/58/recenz.htm#agata



poniedziałek, 13 sierpnia 2007

LA AFERRA - MIŁOŚĆ



Ta płyta ma już kilka ładnych lat. Ale im dłużej jej słucham, tym bardziej się do niej przywiązuję. Jest jak wyrozumiały przyjaciel, bez którego niełatwo żyć.

Nie od dziś wiadomo, że La Aferra była jedną z najważniejszych kapel na rodzimej scenie niezależnej. Jej piosenki poruszały zawsze – niezależnie od tematyki. Zespół z Kalisza przeszedł prawdziwą (r)ewolucję. Jego członkowie z zielonych wojowników, stawiających przede wszystkim na przekaz, przeistoczyli się w świadomych własnej wartości muzyków-artystów. Właśnie to drugie oblicze odsłonili na swojej ostatniej płycie „Miłość”.

Poprzedni album „La Programo” ukazał się cztery lata przed „Miłością”. To długa przerwa, zważywszy, że dziś premierowe płyty wydaje się niemal rok po roku. Pamiętam, że z mocno bijącym sercem po raz pierwszy przesłuchiwałem kasetę z nowym materiałem. Dzięki relacjom z koncertów wiedziałem, że bardzo się zmienili. Niepokoiłem się więc, czy to nowe wcielenie do mnie przemówi. Wszak materiał powstał w innym składzie: bez wokalistki, z nowym perkusistą i dodatkowym gitarzystą. Na szczęście moje obawy okazały się nieuzasadnione...

Na „Miłości” nie ma szybkich, wypełnionych ideologicznymi sloganami kawałków. Nie ma manifestów słusznej drogi. Nie ma podziału na lepszych i gorszych. Jest za to sześć rozbudowanych, monumentalnych utworów o noise’owym klimacie, mówiących o ludzkich uczuciach: miłości, strachu, nienawiści. Wszystko doskonale dopracowane, bez przypadkowych dźwięków, idealnie współgrające. To, co słyszymy, to muzyczna pycha i melancholia jednocześnie. Każdy riff gitary, każde uderzenie w bębny, szarpnięcie basu i każdy krzyk są na równi przemyślane i spontaniczne – emocjonalne, niepoddające się schematowi. Szczere.

Dźwięki systematycznie powtarzają się, stwarzając jednocześnie miejsce, na następne i jeszcze następne. Sekunda po sekundzie w kierunku najwyższych emocji. Brudne gitary przywodzą na myśl Neurosis. Ale bez obaw, La Aferra ma własny, niepowtarzalny styl. Świeżości i swoistej przestrzeni dodaje utworom Patryk Cannon, wzbogacając brzmienie gitar i uzupełniając wokalnie Igora Strapko. Ten zaś kapitalnie odnajduje się w tej zmyślnej kompozycji melodii. Jego śpiew ma wiele odsłon. Od szeptu do krzyku. Od zwątpienia do nadziei.

Teksty utworów to hymny zafrapowanego życiem człowieka. Oszczędne w słowach, precyzyjne w znaczeniu. Podobnie jak cytaty z Dostojewskiego i Czechowa, które dobitnie podkreślają, jak ważna dla człowieka powinna być miłość. Bez niej świat jest „brudny, parszywy i nędzny”.

Okładka albumu dopełnia koncepcyjności tego dzieła. Czarne tło z wtopionymi czarno-białymi fotografiami. Szare litery wyznaczające teksty idealnie pasują do klimatu zadumy. Pod portretem młodej kobiety dedykacja: „Pamięci Mamy Poświęcam – igor”. I wszystko jasne...

Mijają lata, a ta płyta wciąż tchnie świeżością i prawdziwością. I wciąż pomaga zbolałej duszy złapać kolejny oddech...

La Aferra „Miłość”, Nikt Nic Nie Wie1999

LA AFERRA - ZIELONY FESTIVAL 20.04.97


jakość b.kiepska nagrałem ten koncert na dyktafon i przez całe lata katowłałem, przewineła się przez kilka osób, aż dziw że powróciła do domu...

http://rapidshare.com/files/48677217/La_Aferra-Zielony_Festiwal-Wa-wa-20.04.97_Car.Factor_.rar

niedziela, 12 sierpnia 2007

LA AFERRA - LA PROGRAMO




gdy znowu bełkotem tłumu
zabłyśnie głupia nienawiść
oczy złaknione
iskry szarańczy
zapłoną ślepym gniewem
będę znienawidzoną rasą
będę pasożytem narodu
twoją hipokryzją
i głupim gniewem
pięścią wymierzoną
bez powodu
i stał będę
naprzeciw tłumom
wbrew mądrości
biernie oburzonych
i stał będę
aż w końcu padnę
pomnikiem ku czci
koła historii

LA AFERRA-Gloria victis

duchu miłości
powodujesz dreszcze
opływając nasze ciała
przenikasz skórę
i wnikasz w trawy
nie licząc się
z granicą
szeroko otwierasz wrota życia
modlę się do ciebie pieśnią
uratuj ginącą ziemię
duchu
rozbijający w proch naszą małą jaźń
dumne oczy wysychają
serca zmieniają się w pył
stają się cząstką innych ciał
ratuj naszą ziemię
ona ginie
modlę się do ciebie tą pieśnią
duchu który słyszysz wszystko
słuchasz i wysłuchujesz
daj nam siłę
nasze tętno pulsuje
w skroniach wszystkich istot
wśród kwiatów ziemi
naucz nas słyszeć je wśród wody
w drzewach a nawet w kamieniu
jesteśmy rdzeniem tej ziemi jesteśmy ziemią
ponieważ zapomnieliśmy o tym
modlę się do ciebie pieśnią
nasza ziemia ginie

LA AFERRA-Modlitwa-BARBARA DEMING z "Myśląc jak góra"


jill phipps - wiatr wieje dziś o tobie
jill phipps - nigdy nie zapomnimy
nie znam imion wszystkich z was
którzyście zginęli w obronie matki ziemi
łzy pojawiają się w mych oczach
nigdy nie zapomnimy
to mocna podstawa
aby wierzyć w sens naszego cholernego życia
w słuszność życia na drodze wojownika
świadomość istnienia przez miliony lat
dopóki moja aktywność płonie
nadzieja - ona zawsze będzie ze mną
jestem barykadą na rządowej drodze
i to jest właśnie odpowiedzialność
za przyszłość przeszłość teraźniejszość
odpowiedzialność za siebie za nas za ciebie
i to jest właśnie odpowiedzialność za ziemię
rozpacz ogarnia nasze serca
jill phipps - nigdy nie zapomnimy

LA AFERRA-Jill Phipps
http://rapidshare.com/files/48671403/La_Aferra-_La_programo.rar

LA AFERRA - DLA ZIEMI II



Jest to zapis koncertu, który miał miejsce jesienią 1995 r. podczas wspólnej trasy koncertowej La Aferry i legendy szkockiego punka, grupy Oi Polloi. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że zespół wspomagał na tym koncercie perkusista Oi Polloi. Na wkładce znajdują się m.in.informacje o kampanii "Teraz Wisła" i miesięczniku "Dzikie Życie". Ową wkładkę wydrukowano na papierze przyjaznym dla środowiska, a część zysków ze sprzedaży kasety wesprze finansowo kampanię "Zwierzę nie jest rzeczą".
http://rapidshare.com/files/48661182/La_Aferra-Dla_Ziemi_II-koncert_Rzesz_w-95.10.15._Car.Factor_.rar

LA AFERRA - W NASZYCH NAGICH TWARZACH



http://rapidshare.com/files/48604613/La_Aferra__1994__W_Naszych_Nagich_Twarzach.rar

LA AFERRA - DLA ZIEMI



http://rapidshare.com/files/48465080/La_Aferra_-_Dla_Ziemi_I.rar

ZB nr 4 (58)/94, kwiecień '94


A teraz niespodzianka. Prezentujemy pierwszy z cyklu wywiadów, jakie przeprowadzam z różnymi zielonymi ludzikami. Jako pierwsza Aferra, czyli kaliska kapela grająca w klimatach HC/Punk. Na pytania odpowiadał Igor, wywiad przeprowadziłem za pomocą Poczty Polskiej w styczniu/lutym tego roku. Szukajcie ich nagrań (warto!), jeśli organizujecie koncerty, to nie ma się co zastanawiać...
Miłego czytania!

Remik Okraska

SPECJALNIE DLA REMIKA I ZB -
BOSS BORKOWSKIEJ KONTRKULTURY: IGOREK

Kiedy zostaliście Aferzystami? Szepnij kilka słów o historii zespołu, składzie itp.

Zespół powstał pod koniec 91r. wraz z przypływem energii do tworzenia wszelkich dziwactw wśród kilku młodych bojowników o lepsze jutro. Od tej pory pogrywamy to tu, to tam... O historii pisał nie będę, przecież ciągle coś robimy i na podsumowania jeszcze nie pora. Skład jest ciągle aktualizowany nowymi, basowymi twarzami, bo - mimo, że uważamy, że zespół to przede wszystkim grupa przyjaciół - nie udało się nam uniknąć kilku zmian. Niemniej, za swoich uważamy LUŚKA, MAJONEZA i MAŁEGO, którzy jakiś okres swego życia poświęcili naszej muzyce. Obecnie ścisły skład kapeli tworzą: SZYMON - bębny, PIOTREK - gitara, TOMEK - gitara, IGOR - głosy i ROBERT - bas, który zgodził się nam pomóc do czasu "dostosowania do potrzeb" MARKA, wobec którego zaś i tak mamy wielki dług przyjaźni.

GREEN NOISE (Zielony Hałas) - tak określacie swoją muzykę; skąd to się wzięło i czego dotyczy?
Był taki okres czasu w naszym graniu, kiedy o tworzonej muzyce trudno było powiedzieć PUNK, HARDCORE itd. Po prostu staliśmy w dziwnym miejscu. To określenie właśnie wtedy wpadło nam do głów. AFERRA praktycznie wyrosła ze środowiska prozielonego, ekologicznego i hasło to nigdy nie było fałszywe. I nie jest!

Wg mnie AFERRA jest dosyć ciekawą kapelą tego nurtu w Polsce. Czemu tak cicho o Was? Kiedy wreszcie wydacie jakiś materiał?

No wiesz, Kalisz to takie miejsce w Polsce, gdzie o szeroko pojętej scenie niezależnej zaczęło się mówić stosunkowo niedawno. Bez fałszywej skromności powiem, że kontaktować się z nią zaczęła dopiero załoga KALISHFORNIA POSITIVE CREW, z którą jesteśmy związani. To właśnie przełamywanie trendów prowincjonalnych jest chyba przyczyną naszej niepewnej sytuacji w tym kontrkulturowym światku. Zaczynaliśmy grać mniej więcej w tym samym czasie, co poznański CYMEON X. Zobacz jak wygląda ta kapelka dzisiaj, a jak wygląda AFERRA. CYMEON X stał już wtedy na twardym, pewnym gruncie, stworzonym przez masę ludzi. Oni nagrali już 2 kasety i CD - my jesteśmy na etapie błagania o organizowanie nam koncertów, choć nie sądzę, abyśmy grali gorzej od CYMKÓW. Zresztą nie chodzi tutaj o idiotyczną konkurencję, bo jest to tylko przykład, na bazie którego łatwo wysunąć wnioski.

Dalecy jesteśmy jednak od narzekania. Stoimy w dość niekonwencjonalnej pozycji na HC/PUNK scenie i korzystamy z tego pełnią korzystania! Teraz jesteśmy już chyba na prostej i powinno być nam łatwiej - zobaczymy. Jeśli chodzi o nagrania, to niedługo powinna ukazać się kaseta, może coś jeszcze? Na razie nic nie wiemy (i nie tylko my... haha!).

"Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi" - to hasło często widnieje przy nazwie zespołu. Dlaczego tak duży nacisk kładziecie na ekologię?

Naturalnym nam się wydaje, że wszystko, co możemy tu powiedzieć, wykrzyczeć z siebie, dzięki czemu śmiejemy się i płaczemy, współżyjemy z milionami podobnych i niepodobnych nam żyjątek, pochodzi z cudownego źródła. Jemu zawdzięczamy wszystko i wobec niego jesteśmy dłużni do końca życia. Ktoś mógł o tym zapomnieć, lecz nie sądzę, żeby był to powód, dla którego mamy zawierać z nim kompromisy! Jemu trzeba to po prostu przypomnieć. Metody - im mniej drastyczne, tym lepsze, ale i tak wszystkie się nadają!

Kolejne hasło zespołu to "przeciwko cywilizacji". Skąd ta niechęć, przy jednoczesnym korzystaniu z jej "dóbr"?

Cywilizacja chemiczno-mechaniczna jest dziełem wielu nieświadomych ludzi. Jest ona dobitnym symbolem ludzkiego egoizmu. Z nią wiążą się wszystkie negatywne mutacje Natury, a także człowieka, który jest jej częścią. Faszyzm, rasizm, seksizm, egoizm i nietolerancja są właśnie jej nalotami, wobec których staramy się być zawsze przeciw. Walka z ludzkimi nałogami to walka z chorobliwymi stanami cywilizacji, walka z nią samą. Zdajemy sobie sprawę z tego, że korzystamy z jej "dóbr", bo niejako jesteśmy na nie skazani. Sam fakt, że korzystamy z elektrycznych instrumentów i ton decybeli wywołuje pewnie niezrozumienie naszej postawy. Ale z tym jest dokładnie tak, jak w piosence DEZERTERA: "chcielibyśmy być kęsem, który zatruje ten organizm".

Niektórzy z was, oprócz grania muzyki, robią też kilka innych ciekawych rzeczy, opowiedz o nich.

Ja, wraz z Markiem tworzymy piśmiaka HC-SE-WEGETARIANIZM-NATURA... itd. pt. SSAMI PRZED SOBĄ", a Szymon tworzy trzon FRONTU ANIMISTYCZNE- GO "ZJEDNOCZENIE", o którym może poniżej... Poza tymi publicznymi tworami każdy z nas na pewno robi wiele ciekawych rzeczy - jak to określiłeś.

AFERRA a ruch STRAIGHT EDGE, wegetarianizm, prawa zwierząt?

Wszystkie 3 rzeczy, o których wspominasz, są dla nas nawet nie tyle istotne, co naprawdę bardzo ważne. STRAIGHT EDGE nie traktujemy jako ruchu. Jest to dla nas świadome, podyktowane własnym umysłem twórcze myślenie (nie tylko na scenie), a nie konsumowanie wszystkiego, co jest do wzięcia, na wyciągnięcie ręki. To, oczywiście, także muzyka i środowisko, w którym się obracamy, ale przede wszystkim jest to coś dla nas bardzo osobistego. W zgodzie z założeniami idei SE żyje nas trójka z 5 oraz szósty - Marek. Mimo tego, że nie jesteśmy w 100% SE - uważam AFERRĘ za zespół STRAIGHT EDGE - najważniejsze bowiem jest to, co siedzi w naszych głowach, świadomość popełnianych błędów i próby ich unikania, życie w harmonii z samym sobą, a nie to, ile krzyżyków powinien nosić na czapce prawdziwy strejtecz. Chyba rozumiesz? Z wegetarianizmem w kapeli statystycznie jest tak samo: 3+1. Wegetarianizm jest to coś, co należy gruntownie przemyśleć i podjąć właściwą dla siebie decyzję. Pewno, że lepiej czułbym się, gdyby TOMEK i ROBERT także nie jedli mięsa, lecz nie jestem fanatykiem i nie prześladuję ich za to, jak żyją, mimo że wegetarianizm jako taki przedkładam nad SE (na płaszczyźnie moralnej). Na scenie nasz stosunek do problemu mięsa wyrażamy za pomocą "ŚWINIOBICIA" Ernesta Brylla. Nie wiem, co mogę jeszcze powiedzieć...

Prawa zwierząt, a raczej walka o ogólnospołeczne przyjęcie takowych, to także w pewnym stopniu nasza działka - nie tylko na scenie. To boli, że ludzie ignorują tak - wydawałoby się - ważne dla świata problemy. Mamy nadzieję, że nasz stosunek do walki o prawa zwierząt jasno potwierdza postawa w życiu... Sumując uważam, że przestrzeganie praw zwierząt (tak jak i wszystkich innych naturalnych praw Ziemi) oraz wegetarianizm są dla nas elementami szeroko pojętego SE i pełnią bardzo ważną rolę. Tak mi się przynajmniej wydaje...

Swego czasu kaliska FZ była jedną z prężniej działających w kraju grup eko. Teraz jakby trochę przycichło...

No tak... rzeczywiście - sytuacja bardzo się pogorszyła, FZ praktycznie nie istnieje. Ludzie, którzy trzymali to wszystko w rękach, zmienili się totalnie i podążyli inną drogą. Wszystko jakby zasnęło... To bardzo dziwne, że po odejściu 2 czy 3 osób wszystko runęło. W tym momencie do końca było już wiadomo, że ekologia i zielony kolor to tylko moda, image, który dla totalnej większości - przemija. Dlatego staram się zrozumieć tych, którzy zrezygnowali ze współpracy z gronem niekompetentnych osób. Wina tkwi zapewne w każdym, grunt to chęć jej dostrzeżenia i wyciągnięcia wniosków... Gdzieś tli się na pewno iskierka siły, FA "Z" miota się w desperackich akcyjkach (to chyba jedyna "kolektywna" firma, która została po FZ)... ostatnio znowu jakby się coś ruszało powoli, ktoś coś chce zrobić, ruszyć, wstać na nogi. Słowa otuchy dla wszystkich "ostatnich Mohikaninów": trzymam wszystkie kciuki! A o ewentualnym zmartwychwstaniu kaliskiej FZ - "Zielone Brygady" dowiedzą się jako pierwsze.

Jak wasze działania ekologiczne są przyjmowane przez mieszkańców Kalisza i lokalne media?

Media są z reguły ciepło nastawione do naszych poczynań, np. ostatnio napisaliśmy list do prezydenta miasta nt. naszego stanowiska odnośnie McDonaldowskich ofert współpracy... wiesz, sama inicjatywa napisania tego listu i moment wydrukowania obszernych artykułów, m.in. w GAZECIE, to różnica jednego dnia! Na uwagę zasługuje dodatkowo fakt, że całą (co prawda chaotycznie przeprowadzoną) akcję reklamował FA "Z" i FZ, a zrobiliśmy ją... we dwójkę, tzn. ja oraz Szymon. Z mieszkańcami jest raczej różnie. Kaliszanie częściej przyjmują nas chłodno niż ciepło, a najczęściej (o zgrozo!) - po prostu obojętnie. Albo to nasz błąd strategiczno-taktyczny, albo jakaś inna dziwna historia...

Jak wygląda RECYKLING w Kaliszu?

W Kaliszu stosunkowo niedawno pojawiły się pojemniki na makulaturę, szkło, żwir itd. - ludzie chyba jeszcze nie wiedzą, z czym to się je, często "młodzi gniewni" wspaniałomyślnie podpalają makulaturę...

Pojawiło się za to kilka konkurencyjnych firm wywożących odpady, więc podejrzewam, że zaprzyjaźnienie się ludzi z recyklingiem to kwestia miesięcy. Za to szeroko znanym i lubianym jest twój pomysł recyklowania kopert. Chłopcy i dziewczęta coraz częściej prawidłowo odpowiadają na pytanie: Jak wysłać 43 listy do J. Tkatzhouka w 6,4 koperty? Na prawidłowe odpowiedzi czekam także od Czytelników ZB. Rozlosujemy mało atrakcyjne nagrody- niespodzianki...

Kilka słów o ciekawych zdarzeniach z Waszego miasta, w których braliście czynny udział.

Myślę, że dawno nie było w Kaliszu dymu na miarę "Rekinowego show" sprzed roku (15.01.93), o którym piszemy w 2 nrze SPS. Ostatnio zaś massmedia pisały i mówiły o nas w związku z pikietą NO FUR i wspomnianym już dymie McDONALD's STOP!
Jak liczna jest kaliska załoga "uświadomiona" ekologicznie?

K.P.C. to w znacznej części ludzie tego typu. Nasza załoga zresztą często kojarzona jest z dymami lewacko-ekologicznymi (słusznie skądinąd). Jakoś tak fajnie się składa, że bardzo rzadko ktoś kupuje tutaj plastikowe napoje, aby nie narazić własnej, załoganckiej opinii (to nie wygląda, oczywiście, tak do końca, trochę sobie humoryzuję - mam nadzieję, że w rzeczywistości ludzie nie ulegają wpływom i ich styl życia wynika z ich woli). Konkretnej liczby chłopa (oj, nie tylko, nie tylko!) nie mogę ci podać, gdyż jest ona dość płynne, ale jest nas siła!

Opowiedz o tej sprawie z kolegium za dymy z rzeźnikami.

To był pierwszy dym FA "Z" (wtedy jeszcze FRONT ANIMALISTYCZNY). Tomek Chmielewski i Prosiak dali się przycupić, dostali po 200 koła z art. 63 (nie wiem, co to znaczy) za graffiti haseł "Piąte - nie zabijaj" i "Mięso to morderstwo" na sklepach mięsnych. To, że grzywna była tak niska, wynikło chyba ze świetnej, wesołej atmosfery na sali kolegialnej, której ulegli wszyscy tam zebrani. Na sali dla około 5 świadków zasiadło ponad 20 wegetarian, którzy dopingowali duchowo oskarżonych. Bawili się wszyscy: sędziny, policjanci, oskarżeni, no i oczywiście "publika". To mimo wszystko była bardzo uśmiechnięta sprawa!

Warunki koncertów; czy zagracie za zwrot kosztów na imprezie ekologicznej? Adres kontaktowy.

AFERRA chętnie zagra wszędzie tam, gdzie zostanie zaproszona za zwroty kosztów (6 osób), ciepłe jedzonko, nocleg i ewentualny procent z zysku (do uzgodnienia). Rościmy sobie prawo do wepchnięcia na krzywą buźkę kilku zaprzyjaźnionych osób, które z nami przyjadą, w zamian za to wszystko damy z siebie 100% energii i serca na ustalonym, niezłym poziomie technicznym. Nie gramy z zespołami, które starają się zniszczyć wartości przez nas (chyba słusznie) cenione, pozytywne. Zagramy na pewno za zwroty na każdej imprezie, z której dochód przeznaczony będzie na rozwój świadomości i inne działania ekologiczne, antyrasistowskie, antyklerykalne itd. Polecamy się gorąco!

Igorek Strapko,
Borkowska 9/1,
62-800 Kalisz;
0-62/73-63-38 Tomek Lipiński.

Plany na przyszłość.

Bo ja wiem... żyć na bieżąco, patrzeć do przodu, punkować, k..., punkować!!!
Dzięki za wywiad, bądźcie zdrowi!

Ja również mocno dziękuję za pytania, poświęcony nam czas i miejsce na łamach (chyba nie żałujesz?). Pozdrawiamy serdecznie wszystkich, którzy czekają teraz na coś gorącego... Trzymajcie się szczęśliwi. Buziaki dla wszystkich zaprzyjaźnionych ludzi, miast, kapel, zinów!

Jeszcze raz dziękuję, Remik! Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś na koncertach - jeżeli nie w najbliższym czasie, to na pewno z okazji 100 urodzin Andrzejka Żwawy (kochamy cię, mały wielki człowieczku!) Ze słonkiem!

Igorek i Aferra



wiwisekcja

jemy to co chcemy
chcemy co musimy
żyjemy jak chcemy
chcemy jak musimy
zgadnij co czuję?
już nic nie czuję
zgadnij co czuję?
tyle co ty!
a kiedy nas zamordują
przyjdzie jutro
a kiedy
przyjdzie jutro?
jeśli płakać każą
będziemy płakać
jeśli śmiać się każą
......
czy będziemy się śmiać?

(igor)



świniobicie

kto widział wielkie
świniobicie
i wie jak zwierzę
się wyrywa
krew co po brzuścu
noża spływa
pamiętać będzie
całe życie
o! nie zapomni nigdy
tego
wzruszenia swego
chłopackiego
krzyku świńskiego
podniebnego
i krwi tym krzykiem
pulsującej
w kiełbasach świeżych
i gorących.

(E. Bryll)



betonowe drzewa

flagi na drzewach
drzewa betonowe
miłość to osłona
na wojny atomowe
człowiek! miłość!
postęp! praca!
człowiek! miłość!
postęp świata!
mówią że to już
się skończyło
głupcem jest ten
kto im wierzy
mówią że to już
się skończyło...
głupcem jest ten...
każdy jest głupcem.
noże i krew i krew
...noże.

(igor)



cywilizacja

futro reklamy ty samochód
kiła komputer mieszkanie
w bloku
gdy siebie sprzedasz
dostaniesz loda
po co ci wolność
po co swoboda?!?
cywilizacja:
waszego świata jedyna racja
pięknego świata deformacja
idę ulicą wokoło ludzie
ludzie czy lalki?
szare krasnalki
przyjdą do domów
wódkę wypiją
wszystkie kompleksy przed
sobą skryją...
"tylko w milczeniu - słowa
tylko w ciemności - światło
tylko w umieraniu - życie
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła"

(JahRek, U.K. le Guin)



piękne kobiety

piękne kobiety
mózgi zamieniły
na depilatory
piękne kobiety
mózgi zamieniły
na perfumy w sprayu
testowane na zwierzętach
piękne kobiety
mózgi zamieniły
na artykuły
przemysłu futrzarskiego
piękne kobiety
mózgi zamieniły
na złote kolczyki...
piękne kobiety
mózgi zamieniły
na pot z krocza tysięcy
męskich "przyjaciół"
piękne kobiety
swą kobiecość zamieniły
na setki
obłudnych
masek...

(igor)



afera

to co złego było
wczoraj
zostało w nagich
obalonych
pomnikach.
to co złego będzie
dzisiaj
zostanie w naszych
nagich
twarzach.

(igor)