niedziela, 25 listopada 2007

Ewa Braun - Pierwsza Cobieta

Latem 1996 na adres naszego basisty Rafała przyszedł wywiad od pewnej dziewczyny. Odpisać wypadło na mnie, owszem, odpisałem, niestety - podczas kilku przeprowadzek, jakie wtedy miałem w krótkim odstępie czasu, gdzieś ten list zaginął. No hańba, bo jeszcze był dołączony znaczek i zaadresowana koperta. Bardzo przepraszam. Podczas porządków jakiś czas później list wypłynął na powierzchnię - bez adresu zwrotnego niestety. Pytanie pierwsze w wywiadzie prosiło o krótką historię zespołu. Oto, co wysmażyłem:




  • 1988: Darek i Rafał, koledzy z liceum, zaczynają poznawać muzykę niepodobną do niczego, co wcześniej znali - zespoły Swans, Sonic Youth, Big Black, Butthole Surfers. Rafał jako wielbiciel zimnej fali i punk rocka znajduje Swans genialnym połączeniem dołów i czadowania, Darek po usłyszeniu płyty Big Black "Atomizer" konstatuje, że nic już nie jest dla niego takie jak przedtem. Obaj zakochują się w Sonic Youth.
    Jesienią powstaje zespół W NOGI mający za jedno ze źródeł inspiracji swojej ekstatycznej muzyki właśnie nurt noise - sekcję rytmiczną W NÓG tworzą Darek i Rafał.

  • 1989/1990: zespół W NOGI rozlatuje się w okolicach wakacji '89. D. i R. poznają coraz więcej nowej muzyki: Skin, Godflesh, Pussy Galore, World Domination Enterprises, Savage Republic, Rapeman, Dinosaur Jr. W nowofalowej kapeli Rafała TAŃCZĄCY SŁOŃ zaczyna grać Marcin - kumaty gitarzysta z dzielnicy. Rafał z Darkiem często się spotykają i zastanawiają, jak by tu założyć zespół noise. Ale niewiele im z tego wychodzi.
  • 1 czerwca 1990: rozpada się TAŃCZACY SŁOŃ, Rafał decyduje się połączyć siły z Marcinem (z którym odbywał już noise'owe sesje) i Darkiem. Wszyscy trzej zakładają nowy zespół.
  • 1990: w lipcu M, D i R decydują się - z braku lepszej propozycji - na nazwę EWA BRAUN, we wrześniu nagrywają 45 minut ciężkiego, brudnego i mocnego materiału na kasetę pt. "PIERWSZA COBIETA" (tytuł wzięty z gazety sportowej, z braku lepszej propozycji); nowe inspiracje to LOOP, Thee Hypnotics, stary Black Sabbath. Dużo intensywnych prób, zero koncertów, zero wywiadów, zero jakiegokolwiek zainteresowania z czyjejkolwiek strony. Ale chłopaki za to w wybornych humorach.
    W prezencie sylwestrowym Darek dostaje od reszty zespołu książkę "Wojna domowa" - tę samą, według której nakręcono serial z Rudzkim, Kwiatkowską, Szczepkowskim i Janowską w rolach głównych.
    Jesus Lizard "Head" - płytą roku.
  • 1991: dużo prób; w marcu - pierwszy koncert w piwnicy domu kultury dla zaproszonych przyjaciół - jest głośno i radykalnie.
    Kłopoty z miejscem na próby. Chłopaki kupują sobie nowe gitary. Na wakacje definitywny koniec serialu "W labiryncie", a "Cudowne lata" zmieniają miejsce w ramówce i rzadko udaje się je obejrzeć. Nieudana próba nagrania drugiego dema - w tym samym miejscu, na tym samym sprzęcie nie udaje się już osiągnąć zadowalającego brzmienia. W sierpniu umiera Kalina Jędrusik - chłopcy bardzo to przeżywają. Krystalizuje się styl kapeli w swej ogólnej formie - czad z odniesieniami (najróżniejszymi) do lat sześćdziesiątych. W listopadzie pierwsze koncerty na wyjeździe.
  • 1992: koncertów cały czas tyle, co kot napłakał. A te co są, to jakieś takie mało porywające. Muzycznie - coraz większe komplikacje i zagęszczanie brzmienia. Szczęście w nieszczęściu - po scysjach ze skinheadami i domokulturowym towarzystwem udaje się (Rafałowi) znaleźć własne miejsce do grania - garaż, w nim trzy piece na krzyż i coś, co być może w latach pięćdziesiątych było perkusją. Garaż, bogać tam, służy po dziś dzień większej liczbie kapel, sprzęt w nim stoi już ciupkę lepszy, ale cały czas zimą nie idzie tam wytrzymać.
    W listopadzie nagranie drugiej kasety demo - trzydzieści minut krótkiej, rwanej i szybkiej muzyki; z całej kasety najlepsze są tytuł ("W tysiącu miejsc naraz") i okładka (zdjęcie jakiejś afrykańskiej rzeźby). W grudniu pierwszy energetyczny koncert, taki bez niedomówień - w Katowicach. Aż się wzmacniacz psuje.
  • 1993: sporo koncertów w Słupsku i Lęborku, niekontrolowany wylew czadowej energii kończący się wspólnym śpiewaniem reggae z publicznością. Zespół przechodzi poważny kryzys tożsamości - brak zadowolenia z nowego materiału, brak możliwości studyjnej rejestracji swoich najlepszych dokonań. Próby dotarcia poprzez znajomości do Roberta Brylewskiego. Po wakacjach "teraz albo nigdy" - za własne i pożyczone pieniądze wchodzimy do studia Złota Skała z godziną materiału starego i najnowszego. Firma "Nikt Nic Nie Wie" w osobie Uszatego zgadza się w ciemno to wydać. Wszyscy się bardzo cieszą.
    Jesienią ukazuje się pierwsza płyta Variété - chłopakom opadają szczęki.
    Łagodna zima.
  • 1994: kiedy, do cholery wreszcie wyjdzie ta płyta? Trochę koncertów, powstają nowe piosenki. Wśród inspiracji - muzyka średniowieczna, Maciek Maleńczuk/Homo Twist. Gorące lato, Darek remontuje mieszkanie. Na przełomie lipca i sierpnia ukazuje się kompakt pod nieuchronnym tytułem "Love Peace Noise". Wszystkim gęby śmieją się równo. Dużo fajnych koncertów w różnych miastach Polski, wszędzie nas lubią i my też wszystkich lubimy.
    Zima jeszcze lżejsza. Pies Marcina jak zwykle boi się sylwestrowych fajerwerków.
  • 1995: trasa koncertowa z węgierskim Trottelem - po Polsce i 1 koncert w Czechach (nasz pierwszy za granicą). Gramy stary materiał plus nowe piosenki, te utrzymane jeszcze we wcześniejszym transowo-regowym klimacie. Całkiem spójny program. Niezapomniane chwile.
    Pojawia się propozycja nagrania wspólnego singla z Guernicą Y Luno. Mówimy "tak", ale bez jakiegoś entuzjazmu. Myślimy o nowej płycie. W lipcu mamy już umówiony termin na studio, ale w ostatniej chwili wszystko się sypie - kłopoty lokalowe Złotej Skały. Taka sama sytuacja powtarza się w listopadzie.
    Powstają nowe numery, dużo lepsze od poprzednich. Sonic Youth wydają przecudną płytę "Washing Machine".
  • 1996: mimo ze zima bardzo sroga, siedzimy w garażu i eksplodujemy nowymi pomysłami. Bardzo dużo koncertów w całej Polsce. W Opolu aż Jacek Podsiadło robi z nami wywiad do radia - przez trzy dni chodzimy dumni jak za przeproszeniem pawie. Na koncertach - improwizowane formy noise'owo - afrykańskie, budzi się szaleństwo.


    Decydujemy się sami sobie wydać kasetę z materiałem koncertowym z Czech - nadajemy jej szyderczy tytuł "Laugh Piss Noise". Jeszcze zanim się w ogóle ukazała, przychodzi kilkadziesiąt na nią zamówień (to już naprawdę inne czasy - w 1990, jak się nam udało sprzedać Zbigowi z Piły 5 egzemplarzy "Pierwszej Cobiety", to skakaliśmy ze szczęścia).
    "Love Peace Noise" ukazuje się na winylu staraniem Martina/Malarie Records, a także jako kasetowa reedycja w Chorwacji! Bardzo miłe listy stamtąd dostajemy.
    Nagrywamy dwa kowery na singiel - "Odpowiedzialność" GuernikiYL oraz "Carpe Diem" największej zmarnowanej nadziei słupskiego rocka - zespołu Go-Rich. Nad singlem jednak wisi fatum i nie wiadomo, czy wyjdzie (np. zginęła na poczcie taśma-matka). W studiu Sławomira Łosowskiego (ex-Kombi) podoba się nam atmosfera. W maju udaje się zebrać fundusze pozwalające na zarejestrowanie tam 70 minut materiału. Gościnnie na klarnecie gra Sławek Gołaszewski, aż się wszystko wokół śmieje. Płyta będzie się nazywać "Esion", Uszaty obiecał, że we wrześniu już będzie.
    Ukazuje się płyta "Zła wiadomość" zespołu PRL - Marcin tym zespołem gardzi, Rafał i Darek uważają za coś absolutnie genialnego.
    1 września mamy grać na Open Air Turbo Punk Festivalu, zbieramy siły. Jest sierpień.

    Darek, 1996


  • m. l. king
    zanim przemówiły kule
    przemawiał martin luther king
    jeden dzień dłużej trwał dobry świat
    i telewizji zabrakło czerwieni
    do malowania codziennych informacji

    oczy w kolorach beznadziei
    szukały prawdy na innych kanałach
    a twarze białe twarze były śniegiem
    w białych kapturach nienawiści
    i trudno uwierzyć w słowa
    gdy jest w nich zbyt dużo miłości
    a bóg to pistolet trzymany w ręku
    ładuj magazynek 51 kul czeka
    na swoje ofiary
    martin luther king przemawia nad potomakiem
    biały dzień i czarna noc
    krótko śpiewają piosenkę równości
    http://rapidshare.com/files/73355662/Ewa_Braun_-_PIERWSZA_COBIETA.rar

    2 komentarze:

    Anonimowy pisze...

    To była jedna z moich ulubionych kapel. Kasetę z "Love, Peace, Noice" miałem całkiem zjechaną. Występ na Turbo Punku powalający.

    Anonimowy pisze...

    I would like to exchange links with your site www.blogger.com
    Is this possible?